Na dobrego i pies nie zaszczeka, i dziecko nie zapłacze

Lubię korzystać z komunikacji miejskiej chyba jak mało kto. Mimo iż czasami muszę wsiąść do zapełnionego po brzegi autobusu, który już przesiąkł zapachem chmielu, tytoniu i ludzkiego potu, potrafię znaleźć w tym jakieś plusy. Po pierwsze- mogę dojechać gdziekolwiek chcę i nikt nie wie, dokąd podróżuję, bo staję się anonimowa w tym ciasnym tłumie. Po drugie- mimo iż każdy z pasażerów jest anonimowy, mogę go obserwować, a to pozwala mi lepiej poznać ludzi i czasami jest bardzo zabawne. 

Najlepszym skarbcem staropolskich przysłów oraz historii są dla mnie starsi ludzie. Uwielbiam ich słuchać, ponieważ z każdą nową legendą poznaję nowe, zabawne, szczere i niesamowite prawdy. Czasami dziwię się, że przysłowie "Na dobrego i pies nie zaszczeka, i dziecko nie zapłacze" jest przecież tak prawdziwe, a nikt go nie zna. I nikt nie chce znać. 

Autobusy dla starszych panów stają się otwartym forum do wygłaszania swoich poglądów politycznych. Chyba nie spotkałam jeszcze dziadka, który od narzekania o tym, jak w pojeździe jest duszno i że on chyba zaraz padnie nie przeszedł do tego, iż za komuny to było lepiej, a teraz wszyscy politycy tylko oszukują i nie zwracają uwagi na problemy obywateli. Zaczyna krytykować wszystko, co nie daje mu spokoju- od nieposadzonych drzewek po za wysoką cenę masła. Gdy jego mowa ma już dojść do puenty, a wczucie się w słowa osiąga maksimum, autobus się zatrzymuje, a dziadek musi wysiąść. Tak oto wygląda polityka prawdziwego Polaka. Swoją drogą, społecznicy powinni bardzo często korzystać z komunikacji miejskiej. Dowiedzieliby się od starszych panów, co trapi mieszkańców miasta i czym powinni się zająć. Genialne! Proste! Tanie!

Największym jednak osiągnięciem w  dziedzinie jeżdżenia autobusami jest to, że dowiaduję się, dokąd  jeżdżą o godzinie 6, 9, 11, 13, 15 i każdej innej nasze babcie! Wystarczy ich posłuchać, by dowiedzieć się, gdzie przyjmuje najlepszy kardiolog w mieście. Nie wiesz, do jakiego okulisty się wybrać? Wsiądź do autobusu- starsze panie niczym miejskie radio nadają komunikaty, których nie sposób nie słyszeć, gdyż rozmawiają one ze sobą tak głośno, jak to tylko możliwe. Najbardziej szokujące dla mnie są te sytuacje, gdy dwie kobieciny rozmawiają ze sobą przez piętnaście minut niczym najlepsze przyjaciółki, które znają się od dziecka i kiedy jedna już wysiada zaczynają się żegnać. "No, to ja wysiadam. Miłego dnia, proszę pani. Do widzenia", na co druga odpowiada: "No niech ten lekarz dobrze panią wyleczy, bo to skaranie Boskie z tymi chorobami. Do widzenia, do widzenia". Wychodzi na to, że babiny spotkały się pierwszy raz w życiu i spędziły ze sobą tylko kilkanaście minut. Nikogo innego nie stać dzisiaj na taką otwartość i uprzejmość wobec innych. To piękne.

Wobec tego, co robią starsze panie w autobusach nie mogę zdzierżyć tylko jednego. Pojazd rusza, by dojechać do kolejnego przystanku. Jeżeli jest to przystanek docelowy pewnej pani, ona koniecznie na tym przedostatnim musi wstać i powoli zmierzać do wyjścia. Nie byłoby w tym nic irytującego, gdyby nie fakt, że autobus jest tak zatłoczony, że nie idzie się ruszyć, ale trzeba przepuścić starszą panią, która wcześniej sama nikogo nie przepuściła, po drodze taranuje wszystkich wokół, w tym małe dzieci, a do jej przystanku są jeszcze dwa kilometry. Wszystkie te okoliczności są nieważne- liczy się tylko to, by ona pierwsza wysiadła, nawet gdy jest to ostatni punkt na trasie.

Wiele osób narzeka na tłok, zapachy, czas jazdy, towarzystwo, z którym trzeba podróżować i wszystko inne dotyczące autobusów i tramwajów. Ja jednak uważam, że jazdy komunikacją miejską mają swój urok, trzeba tylko otworzyć oczy i zauważyć, co dzieje się wokoło. Chociaż podróż może odbywać się w śmierdzącym busie, ale nigdy nie będzie nudna, gdy podróżuje się z ludźmi.


Komentarze

  1. zgadzam się z tobą, podróżowanie miejskie owszem jest męczące, ale ma swoje plusy. Możesz się pośmiać z cudzych rozmów, albo dowiedzieć się co nagle podrożało w sklepach haha
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pośmiać się... Kiedyś stojąc na przystanku, musiałam słuchać opowieści pewnej pani, która twierdziła, że jej ojciec przeżył śmierć kliniczną i na pewno był w niebie... Komunikacja miejska to jedno z najlepszych miejsc służących rozrywce, hahha :)
      Dziękuję za Twój komentarz :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z tobą. Dla mnie część takich podróż to prawdziwy koszmar, zwłaszcza, że od dziecka za bardzo nie mogę jeździć. Ale czasami są fajne, szczególnie z przyjaciółmi. Obserwujemy?
    U mnie nowy post, zapraszam.

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za komentarz :)
    Ja już zaobserwowałam :)

    ---
    sztukaparzeniaherbaty16.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, ja też byłam świadkiem kilku rozmów prowadzonych przez starsze osoby w autobusie :D. Lubię jeździć komunikacją miejską, jest śmiesznie.
    Świetny blog, obserwuję i będę wpadać częściej!
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Miło usłyszeć takie słowa, to motywuje do działania! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

=> Dziękuję za Twoją opinię, jest ona dla mnie bardzo cenna:)
=> Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny, ale spam od razu usuwam.
=> Jeżeli podoba Ci się mój blog- zaobserwuj, by nie przegapić nowych postów. Nowi obserwatorzy to dla mnie ogromna radość i => motywacja, aby spiąć się i dbać o bloga najlepiej, jak potrafię.
=> Nie bawię się w obserwacje za obserwacje, przykro mi.
=> Podaj tutaj adres swojego bloga, chętnie go odwiedzę :)

Popularne posty z tego bloga

Strach ma wielkie oczy

Bądź dla siebie łaskawy

"Najtrudniejszy pierwszy krok"