Pięćdziesiąt twarzy literatury angielskiej

Pewnego dnia stwierdziłam, że powinnam zacząć czytać książki, które weszły do swego rodzaju kanonu klasyki. Zniesmaczona wartością bestselerów na półkach w księgarniach, ruszyłam w poszukiwaniu powieści Jane Austen. Od dawna chciałam poznać jej twórczość.

Najpierw natknęłam się na "Rozważną i romantyczną". Podczas majówki czytałam ją tak, jak lubię najbardziej. Szłam do ogrodowej altanki, gdzie słuchając uspokajającego szumu drzew, ukryta pod bluszczem obrastającym ściany chatki tonęłam w słowach Austen.

Chociaż to typowy dziewiętnastowieczne romansidło, które powinno wywołać u mnie falę wzruszeń, mnie bardziej urzekło to, w jaki sposób został ukazany świat powieści. Nie wylewałam łez czytając o haniebnych czynach pana Willoughburego, które doprowadziły do rozpaczy Mariannę. Już trochę bardziej współczułam Eleonorze. Obydwie panny szukały wielkiej miłości, co na początku nie udawało im się, ale po wielu rozczarowaniach, zawodach, próbach i nieprzespanych nocach w końcu obie znalazły szczęście u boku męża. I to się liczy.

Największym problemem, który stał na przeszkodzie wszelkim wielkim miłościom w XIX wieku był status materialny. Rodzice szukali córkom mężów godnych ich majątku, no patrzyli jeszcze troszeczkę na obycie kandydata, jego inteligencję i dobre wychowanie.  Nie lepiej było z rodzicami młodych mężczyzn- przecież nie mogli oni ożenić się z dziewczynami bez odpowiednich rocznych przychodów. Świat, w którym rządziły pieniądze i pozycja społeczna może być bardzo brutalny. Miłość w "Rozważnej o romantycznej" stała się tylko pretekstem do ukazania rzeczywistości tamtych czasów.

Książka nie jest jednak przytłaczająca. Jane Austen w mistrzowski sposób opisuje różne perypetie, które spotykają panny Dashwood. Mimo iż niektóre sytuacje wydawały się być całkiem naturalne, a ich skutki były możliwe do przewidzenia, pisarka w taki sposób przedstawiła je, że chciało mi się śmiać. Najbardziej komiczną postacią jest pani Jennings- stara plotkara, która przypomina dzisiejszy "osiedlowy monitoring", zna się na wszystkim i uważa się za najlepszego psychologa i swatkę.

I właśnie na tym polega urok literatury angielskiej. Mimo iż w tle pojawiają się konflikty nie do rozwiązania, jakieś wyższe nakazy, którym trzeba sprostać i ograniczenia, to czytając książki np. Austen odnosi się wrażenie, że toczy się właśnie istna sielanka. Atmosfera urzeka swoją prostotą, szczerością i autentycznością. Wydarzenia koncentrują się tylko wokół bohaterów, brakuje rozbudowanych wątków w tle i to sprawia, że czas wydaje się zatrzymać w miejscu. Raz Marianna będzie płakać, a raz będzie szczęśliwa, ale nigdy się nie zestarzeje. Trudno wyrazić mi słowami to, co czułam, czytając tę książkę. Tak jakby nie było w niej zaskakujących zwrotów akcji, ale czas powoli płynął dalej i nigdy się nie miał skończyć. W ostatnim rozdziale było mi bardzo smutno, że to już koniec opowieści, bo chciałam, aby ten czas dalej płynął. Po prostu.

Podobny urok mają w sobie kryminały Agaty Christie. Chociaż romans i kryminał to dwa zupełnie inne światy, to odnajduję w nich coś wspólnego- prostotę w ukazywaniu świata, niczym w "Panu Tadeuszu". Tylko w angielskich powieściach, poza twórczością romantyków, odnalazłam tę harmonię i nie ważne, jakich gatunków to były powieści.

Przedwczoraj upolowałam "Dumę i uprzedzenie". Chyba wciągnę się w klasykę. Nie przemawiają do mnie dzisiejsze "historie wielkich miłości i oddania", które coraz częściej przybierają formę "sadyzmu i niespotykanego erotyzmu", jak w przypadku "Pięćdziesięciu"... To, co staje się modne, nie zawsze stanie się kultowe, inaczej niż w przypadku powieści Austen.



                                                                            serial "Rozważna i romantyczna"

Komentarze

  1. Kiedyś , rok temu dokładnie, szukałam czegoś "nowego" w bibliotece, chciałam znaleźć coś, co nie jest kolejnym thrillerem i znalazłam jakieś romansidło, napisane w stylu XVIw.
    Nie mów,że "Pięćdziesiąt..." jest naszpikowane erotyzmem, bo moje romansidło to była jedna wielka TWARZ Grey'a. Nigdy więcej. ;)
    Chciałabym przeczytać "Sen nocy letniej",ale wątpię,że mi się to uda. :)
    O "Dumie i uprzedzeniu" słyszałam, ale stwierdziłam,że to nie dla mnie, więc podziwiam,że sięgasz po TAKIE książki :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      "Pięćdziesiąt..." to taka "literatura", której nie sposób ująć jednym słowem. Zastanawiam się nad recenzją tego "dzieła", ale chyba jeszcze na to za wcześnie. :)
      Wspieram Twoją pasję czytelniczą! Szukaj dalej, na pewno znajdziesz jeszcze wiele ciekawych książek :)

      Usuń

Prześlij komentarz

=> Dziękuję za Twoją opinię, jest ona dla mnie bardzo cenna:)
=> Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny, ale spam od razu usuwam.
=> Jeżeli podoba Ci się mój blog- zaobserwuj, by nie przegapić nowych postów. Nowi obserwatorzy to dla mnie ogromna radość i => motywacja, aby spiąć się i dbać o bloga najlepiej, jak potrafię.
=> Nie bawię się w obserwacje za obserwacje, przykro mi.
=> Podaj tutaj adres swojego bloga, chętnie go odwiedzę :)

Popularne posty z tego bloga

Strach ma wielkie oczy

Bądź dla siebie łaskawy

"Najtrudniejszy pierwszy krok"