Doręczyciel."Shrek"

Wakacje minęły, lecz wspomnienia tych gorących letnich dni zostaną w pamięci aż do kiedy zwiędłe liście przykryje biały puch, a będą one będą grzać zmarznięte, stęsknione za tym czasem serducho. Podczas nich każdy robił to, na co miał ochotę. Dnie upływały na beztroskim przeżywaniu każdej chwili, która miała trwać wiecznie... I za tym jakże poetyckim wstępem przyznam się, że koniec mojego lata spędziłam na oglądaniu "Shreka". Pewnego wieczoru chciałam przypomnieć sobie jakąś bajkę z dzieciństwa, a gdy pierwszy raz od dawien dawna zobaczyłam ten film, nie skłamię mówiąc, że po raz kolejny odkryłam go na nowo i na nowo się w nim zakochałam (ale potraktujmy to z przymrużeniem oka).

Ogromna, zielona kreatura, siejąca postrach w połowie królestwa, którego spora część społeczeństwa to magiczne stwory, mieszka na odludziu. Od lat stara się odciąć od świata, bo, jak tłumaczy, jest ogrem. Myje się błotem, chodzi w jednym ubraniu przez wiele lat, zajada się upolowanymi w lesie szczurami, a z woskowiny wyciągniętej z prawego ucha robi świeczkę do romantycznej kolacji, którą je sam ze sobą. Twierdzi, że samotność daje mu szczęście. Splot różnych okoliczności sprawia, że by zyskać prawo do zajętego odludzia, musi udać się w podróż pełną niebezpieczeństw przez pustynie, góry, rzeki, lasy i wieczne zmarzliny razem z pewnym irytującym, gadającym osłem oraz sprowadzić do władcy pewną królewnę. Ta szalona wyprawa zmienia jego życie, lecz przede wszystkim- zmienia jego. Ale kto nie zna "Shreka"?

Akcja dzieje się prawdopodobnie w czasach zbliżonych do średniowiecza, bo w innej rzeczywistości. Regularna armia składa się z rycerzy, władzę dzierży król mieszkający w potężnym zamku w Duloc. Wiejscy chłopi spotykają się drewnianych karczmach, w których króluje piwo, a gdy stają się wystarczająco odważni, wyciągają z szop naostrzone widły i zapalają pochodnie, aby wyruszyć na polowanie na ogra. W Shrekowym świecie płaci się szylingami i srebrem, tak jak wieki temu. Najbardziej jednak do koncepcji "dawno, dawno temu", która zazwyczaj ma na myśli czasy rycerzy i ascetów pasują mi zniszczone młyny oraz wiatraki, które muszą znaleźć się w każdej opowieści o magicznych stworach, pocałunkach prawdziwych miłości i wszechobecnej magii. Urzekająco idylliczne krajobrazy, które twórcy zastosowali w filmie podobają się nie tylko dzieciom, ale również starszym. Czystość środowiska oraz jego naturalne walory, które widzimy w każdym momencie ekranizacji, niewątpliwie sprawiają, że nawet Shrekowe odludzie staje się przyjaznym, ciekawym miejscem. Ten wykreowany świat jest jednym z powodów, dlaczego uwielbiam tę bajkę.

Mityczne, rodem z pogańskich zabobonów i ciemnych wierzeń czarownice, malutkie wróżki, gadające ciastka, prawdziwy Pinokio oraz wiele innych stworów związanych z magią w innych bajkach straszą. Tutaj przerażają tylko na początku. Każda kreatura ma swoją ciekawą, niesamowitą historię, która nie miałaby miejsca w naszym świecie. Zostają one przedstawione z niesamowitym komizmem. Trzy świnki zachowują się jak trojaczki- lubią to samo, tak samo chętnie rzucają się na ciastka i za każdym razem potrafią przewidzieć każdy swój ruch, co sprawia, że grają w jednej drużynie. Najzabawniejszy jest oczywiście Osioł- za każdym razem udający dzielnego rumaka, lecz gdy musi przejść po moście nad przepaścią pełną lawy prawie robi w gacie. O Ośle można by tyle napisać, że jedna recenzja to za mało, a przecież wszyscy wiemy, o co z nim chodzi.

Sam ogr, Shrek, również został obdarzony poczuciem humoru, które dotyka sfery potrzeb fizjologicznych oraz... podtekstów seksualnych. Zresztą, cały film jest wprost przesiąknięty rubasznymi dowcipami i dwuznacznymi sytuacjami. Wiele razy, gdy widziałam "Shreka" w dzieciństwie, nie mogłam zrozumieć, z czego śmieje się główny bohater, gdy patrząc na zamek lorda Farquada, mówił, że "facet ma jakiś kompleks", a potem, kiedy królewna Fiona widzi tę samą budowlę, Osioł mówi: "Shrek twierdzi, że Farquad ma mały...". Lepiej pasowałaby tu inna forma gramatyczna tego wyrazu, ale łatwo dopowiedzieć sobie jedno słowo. Wielkość problemu Farquada podkreśla fakt, że Shrek przytrzymuje usta swojego kompana, by ten nie dopowiedział, co tak naprawdę jest kompleksem władcy. Najbardziej wyuzdaną sceną, która, jak dla mnie, przebija całą historię Christiana Greya, to scena Osła! Małego, bezbronnego osła, który udaje chojraka, a który naprawdę boi się własnego cienia! Smoczycy od razu spodobał się wygadany, prawiący słodkie słówka zwierzak. Gdy zabrała go do swojego posłania na górze złota i klejnotów, owinęła biedaka swoim cielskiem, po czym zaczęła go całować... gdzieś w okolice ogona. A krzyk Osła: "wyrwiesz mi i co będzie!"? Niegrzeczni. Żeby tak od razu... Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że choć to zboczone teksty, które nie powinny trafić do dziecięcych uszu, kilkanaście lat temu w ogóle nie zwracałam na nie uwagi, bo wydawało mi się, że tak po prostu musi być, żeby zgadzał się dubbing, lecz kiedyś dzieci były głupsze niż teraz. Dzisiaj każdy od najmłodszych lat ma kontakt z pornograficznymi sytuacjami, więc być może obecne małolaty rozumieją już, że coś w tym momencie filmu jest nie tak.

Nie wydaje mim się jednak, by te podteksty były absolutnie złe. Owszem, znajdują się w "Shreku", ale są subtelne i tylko wprawiony w boju gracz (czyt. ten, kto skończył gimnazjum) może je rozpoznać. Jest w nich nawet coś pozytywnego. Przecież każdy dorosły człowiek rzuca czasem żartami o kwestiach małżeńskich. Dzieciaki słyszą jeszcze gorsze rzeczy przy rodzinnych obiadach lub wypadach z rodzicami na ryby, więc może subtelne teksty w bajkach oswajają je ze światem dorosłych, który z czasem będzie się do nich zbliżał. Co więcej, seksualne żarty wpływają na to, że Shrek staje się autentyczny. Może i ogr mieszka na bagnie, cieszy się z kąpieli w błocie, uwielbia zapach zgnilizny, czego nie robi żaden człowiek, ale tak samo jak typowy facet odpoczywa przy "drinku" po ciężkim dniu, zdarza mu się bekać, no i oczywiście, żartuje z wielkości u konkurentów. Nie znam żadnej innej bajki, w której postacie tak wiernie oddają rzeczywistość, a szczerość w filmach przekonuje mnie najbardziej.

Po tych stwierdzeniach można powiedzieć, że "Shrek" to raczej bajka dla dorosłych, ponieważ poza rubaszną rozrywką nie przekazuje żadnych wartości. To nieprawda. Piękna sceneria, komizm i (czasem aż zbyt odważna) autentyczność są tylko przykrywkami do niesamowicie wielu różnych przekazów, lecz dzięki zwróceniu uwagi nimi, zostają one podkreślone. Za każdym razem, gdy oglądałam ten film, dopatrywałam się nowych ścieżek interpretacji. Najpiękniejszym przekazem, który widać na pierwszy rzut oka jest fakt, że każdy zasługuje na miłość, niezależnie od tego, kim jest. Shrek nigdy nie myślał, że kiedyś na jego bagnie zamieszka jakakolwiek kobieta, a potem pojawią się małe zielone ogrzątka. Chcąc czy nie chcąc trafił na przeznaczoną mu miłość. Ogry miały być odrażającymi stworami, na których widok uciekałyby każdy, jednak która dziewczynka nie zazdrościła Fionie znalezienia swojego Shreka? To, jak bohater zmienił się, gdy poznał królewnę pokazuje, że każdy może stać się lepszym człowiekiem, bo tak naprawdę działa pocałunek prawdziwej miłości. 

A jak znaleźć prawdziwą miłość? Dziewczynki dowiadują się, że nie ma rycerzy na białych koniach, są tylko przyjaciele osłów, a w niektórych przypadkach same osły. Uważajcie, bo ci, którzy wydają się być księżmi z bajki, tak naprawdę są nic nie warci. Lecz spokojnie, panowie, każda kobieta z czasem zamienia się w ogrzycę, ale to nie znaczy, że nie warto jej kochać, bo nadal będzie tą samą osobą, w której się zakochaliście. Natomiast rzekome księżniczki spędzają czas na spotkaniach z innymi przedstawicielkami lepszych rodów, przeglądaniu sukienek, balach i niekończących się plotkach. Jak widać, przepis jest prosty. Każdy jest człowiekiem i trzeba akceptować to, że nikt nie jest doskonały.

Wszystkie dzieci uwielbiają bajkę o zielonym jegomościu z wystającymi uszami, który razem z gadającym osłem ratuje ze Smoczej Wieży królewnę, która okazuje się być nie do końca taka sama jak inne. Uczą się z niej akceptacji, istoty przyjaźni i miłości. Jeżeli jednak masz trochę więcej lat nie znaczy, że ta historia Cię zanudzi. W naszym życiu znajduje się odrobina miejsca na prawdziwą magię, którą niewątpliwie doręcza nam "Shrek", dosłownie i w przenośni.

plakat reklamujący film






Komentarze

  1. Shrek <3 Zwykle, gdy leci w telewizji muszę go oglądać! Faktycznie, warto przypominać sobie takie dzieciństwo.
    Mój blog- KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło jest przypomnieć sobie o tych beztroskich czasach. ;)

      Usuń
  2. Shrek to chyba pierwszy film animowany, jaki obejrzałem i od tej pory go uwielbiam! Naprawdę zapadł mi głęboko w pamięć i czuję do niego ogromny sentyment. Ubóstwiam obecne w nim podteksty i humor, który w niektórych fragmentach zrozumiałem stosunkowo niedawno. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Parę lat temu Shreka maltretowałam każdego dnia. To naprawdę świetny film, zapada w pamięć i nawet po długim czasie ma się do niego uznanie, mimo że to jednak bajka dla dzieci. Moją ulubioną postacią z animowanych bajek chyba na zawsze pozostanie Osioł :D.
    Truth of Thunder | Heaven in Black

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ dawno nie oglądałam już "Shreka". Uwielbiałam go i całą tą historię. Koniecznie muszę jeszcze kiedyś do tego zajrzeć :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham wszystkie części Shreka :)
    http://frazeologizmastrall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdą część oglądałam po kilka razy, lubię tę bajkę! :)
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako dziecko kochałam Shreka, później również mnie bawił, gdy zaczęłam rozumieć większość żartów. Teraz nie mogę patrzeć na tą bajkę, tak jak na inne tego typu produkcje.
    shinyygirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, czy ty przed chwilą opisałaś bajkę? Świetny pomysł na posta, serio! Swoją drogą, ja też zawsze uwielbiałam Shreka, ale moim zdaniem pogarszał się z każdym filmem coraz bardziej, jakby autor robił kolejne części na siłę. Tak czy inaczej, bajka dzieciństwa i ciesze się że mi ją przypomniałaś ;3
    http://you-always-be.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, ze pierwsza część jest najlepsza, a kolejne były coraz słabsze. "Shrek Forever" przegrał wszystko.

      Usuń
  9. uwielbiam ten film, za każdym razem kiedy go oglądam poprawia mi humor :)

    wpadnij do mnie mój blog, klik!

    OdpowiedzUsuń
  10. Shrek, zawsze się zastanawiałam co szczególnego Fiona w nim widzi, ale na jej miejscu postępowałabym tak samo :D
    U mnie nowy post, zapraszam

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako dziecko uwielbiałam Shreka! Wszystkie części znałam na pamięć - no, może oprócz tych najnowszych, które zdecydowanie nie dorównują pierwszej czy drugiej części, które są wręcz klasykiem. ;)

    http://medycy-nie-gesi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! "Shrek" oraz "Shrek 2" stały się klasykiem, "Shrek Trzeci" jeszcze jakoś ujdzie, ale "Shrek Forever" to już nie ten format. Ostatnie części ratują tylko ogrzątka. :D

      Usuń
  12. fine post
    GFC you want to follow and keep in touch?
    let me know and I follow back!
    http://www.mosaictrends.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja lubię tylko 1 i 2 czesc Shreka ;))
    Zapraszam na nowy post - mój blog

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, jeszcze nigdy nie czytałam tak soczystej recenzji Shreka!
    Uwielbiałam ten film, ale później mi się przejadł. Ile można? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest. Nadmiar jakiejś historii działa nudząco.

      Usuń

Prześlij komentarz

=> Dziękuję za Twoją opinię, jest ona dla mnie bardzo cenna:)
=> Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny, ale spam od razu usuwam.
=> Jeżeli podoba Ci się mój blog- zaobserwuj, by nie przegapić nowych postów. Nowi obserwatorzy to dla mnie ogromna radość i => motywacja, aby spiąć się i dbać o bloga najlepiej, jak potrafię.
=> Nie bawię się w obserwacje za obserwacje, przykro mi.
=> Podaj tutaj adres swojego bloga, chętnie go odwiedzę :)

Popularne posty z tego bloga

Strach ma wielkie oczy

Bądź dla siebie łaskawy

"Najtrudniejszy pierwszy krok"