Konsekwencje jednego razu. Lekcja 1

Im bardziej wydaje się, że czas na tym globie zostało jeszcze całkiem sporo, tym szybciej zaczyna on gnać. Każdy dzień oddala się od poprzednich, do których nie można wrócić nawet w myślach. Każdego dnia trzeba zajmować się jakimiś sprawami, którymi czasami się chciano zająć, a czasami nie. Czas rozpoczyna maraton- od biurka przez szybką kawę z byle jaką kanapką za trzy złote z pobliskiego marketu do biurka, do łóżka, do biurka, do kanapki, do biurka, do łóżka, do biurka... Jego tor z linii prostej zamienia się w równe koło niczym nakreślone cyrklem. I z każdym takim dniem człowiek staje się coraz starszy, więc coraz więcej się od niego wymaga, bo w ciągu kilkuset takich dni powinien czegoś się nauczyć. Czasami jednak zdobyta przez te lata wiedza nie jest tą, którą chciało się posiąść.

To prawda, że wszystko zaczyna się w szkole. Nie chodzi tylko o książkową naukę, ale też o naukę asertywności, odpowiedzialności i pracy w grupie, którą nie każdy uczeń potrafi z niej wynieść. Więc pod terminem "szkoła" nie chodzi tylko o instytucję, ale też o wiek, w którym się do szkoły chodzi- o to, jak się myśli, mając klika, kilkanaście lat, z jakimi ludźmi się przystaje, jak się ich traktuje i jak wygląda system wartości młodego człowieka. Może trochę określenie nauki zachowań jest jednak za bardzo wymagające. Bo asertywności nie można nauczyć się w jednej chwili. To długi, męczący proces, który trwa latami i który nie jest od razu odczuwalny. 

W szkole po raz pierwszy otrzymuje się zadania, które trzeba wypełnić, chociaż się ich nie rozumie albo które nie odpowiadają tematem czy formą uczniowi. Każdy lubi co innego, a każdy musi robić to samo, aby osiągnąć korzyści. Uwielbiając historię, robi się zadania dodatkowe z matematyki, a w konsekwencji, co najstraszniejsze, historyka uważa się za matematycznego orła i wymaga się od niego więcej. A on tego nie chce. Z każdym kolejnym równaniem zastanawia się, czy nie powinien przestać je liczyć, żeby poczuć się wolnym od ścisłego ciężaru, ale boi sprzeciwić się wyższym instancjom. Zaniedbuje swoje zainteresowania na rzecz konwenansów albo innych powodów. To banalny przykład, ale jeden z wielu, które można by wybrać. 

I to zabija. Niszczy talenty, zainteresowania, ciekawość, nastrój, optymizm, wiarę- zdolność do bycia szczęśliwym.

Oczywiście, można złamać zasady i powiedzieć "nie", ale nie każdy tak zrobi, bynajmniej nie od razu. Trzeba się tego nauczyć, a i tak nie każde "nie" zadziała. Wyższe instancje mają wymagania i zazwyczaj ograniczone środki, więc wybierają polecone osoby, nie licząc się ze zdaniem tych osób.

Do opisania sytuacji w szkole użyłam uogólniających słów, które w tym kontekście brzmią komicznie, bo zastanawiam się, czy potem, po skończeniu szkoły, życie wygląda tak samo. Czy jeżeli raz się wdepnie w gówno, to jego smród ciągnie się latami. I chyba tak jest. Wszyscy narzekają. Nawet małe dziecko wie, że swojej pracy należy nienawidzić, a szefa chcieć wysłać w kosmos i budzić się w złym nastroju po to, by położyć się w jeszcze gorszym, bo tak robią dorośli. Obarczają cały świat za swoje "nieszczęście", nie zwracając uwagi na to, że może sami wybrali sobie taki a nie inny los. Bo muszą robić to, czego nie chcą.

Chyba nikt nie lubi smrodu. Więc po co się po niego prosić?


Komentarze

  1. Właśnie tego boję się najbardziej - złego wyboru i narzekania przez całe życie. Grunt to praca, z której jesteśmy szczęśliwi!
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że to co piszesz jest prawdą. Tylko chodzi o to, że ludzie którzy nie postanowią powiedzieć "nie", to właśnie ci, którzy na ogół w dorosłości w ogóle nie są zadowoleni ze swojego życia, bo dają nim kierować innym. Osobiście staram się czerpać jak najwięcej ze szkoły i na moje szczęście wielu nauczycieli mówi nam, że najlepiej jest być dobrym z określonych przedmiotów, które po prostu lubimy, tak jak Ty podałaś przykład historyka. Ale wiem, że nie we wszystkich szkołach tak jest, tego typu problemy chyba najczęściej dotyczą gimnazjum oraz liceum, w szczególności ogólnokształcącego.
    http://zadumam.blogspot.com/
    http://jannaphotos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie napisane!
    Masz rację. Bardzo denerwującym jest to, że trzeba się uczyć dogłębnie tego, co w ogóle nas nie obchodzi... szkoła jest straszna.
    A jutro mam kartkówkę z fizyki i z matematyki (nienawidzę!) i muszę lecieć się uczyć za chwilę...

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Great post !
    http://rubik514.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nienawidzę stereotypu, że pracy trzeba nienawidzić. Może czas poszukać takiej, która będzie nas satysfakcjonować, rozwijać i sprawiać nam przyjemność. Wiadomo, nie zawsze jest taka możliwość, ale często sami jesteśmy sobie winni za taki los. Robimy coś czego szczerze i za całego serca nienawidzimy zamiast zaryzykować i spróbować coś zmienić.
    pozdrawiam i zapraszam :)
    shinyygirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj ja się zastanawiam, czy za bardzo nie starałem się zadowolić systemu i nie zgubiłem siebie, a co za tym idzie, własnego szczęścia. No bo trochę tak jest, że żeby stać się ważną częścią systemu, trzeba pocałować jego ważne figury w pierścień i wyrzec się niektórych rzeczy, harować jak wół i często zajmować się czymś, na co nie ma się ochoty :C

    www.kulturaifetysze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm..bardzo ciekawe spojrzenie na tę sprawę. choć ja mam inne poglądy, ale tylko dlatego, że jestem człowiekiem paradoksalnym i lubię rzeczy, które się w ogóle nie łączą.
    rozumiem o co chodzi z byciem duszą humanistyczną, a tu trzeba siedzieć nad przedmiotami ścisłymi..dla mnie jednak jest to odskocznia,bo nie lubię ciągle robić tego samego. i wydaje mi się, że dobrze próbować się w innych dziedzinach - np. lubię uczyć się języków, ale zadaniami z matmy nie pogardzę, bo gdy zabrnę zaawansowane czasy z hiszpańskiego to "odpoczywam" licząc proste zadania (na trudniejsze już mi się nie chce patrzeć :P).
    choć gdy miałam uczyć się z biologii, to odczuwałam to samo co napisałaś...ale wszystko ma jakiś cel :)
    3maj się ciepło :*

    stylowana100latka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

=> Dziękuję za Twoją opinię, jest ona dla mnie bardzo cenna:)
=> Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny, ale spam od razu usuwam.
=> Jeżeli podoba Ci się mój blog- zaobserwuj, by nie przegapić nowych postów. Nowi obserwatorzy to dla mnie ogromna radość i => motywacja, aby spiąć się i dbać o bloga najlepiej, jak potrafię.
=> Nie bawię się w obserwacje za obserwacje, przykro mi.
=> Podaj tutaj adres swojego bloga, chętnie go odwiedzę :)

Popularne posty z tego bloga

Strach ma wielkie oczy

Bądź dla siebie łaskawy

"Najtrudniejszy pierwszy krok"